- Rozmowa z przedstawicielami opozycji powinna się odbyć. W jakiej formule? Zastanowię się nad tym - powiedział premier Władimir Putin. To odpowiedź na największe od lat protesty, które w minionych tygodniach przetoczyły się przez Rosję. W ostatni weekend tylko na ulicach Moskwy przeciwko sfałszowanym wyborom parlamentarnym demonstrowało kilkadziesiąt tysięcy osób. To pierwsza zapowiedź dialogu ze strony premiera Putina od czasu rozpoczęcia masowych manifestacji w całym kraju. Po wyborach z 4 grudnia opozycja zarzuciła władzom fałszerstwa wyborcze. 10 grudnia rozpoczęły się w Moskwie i Petersburgu bezprecedensowe demonstracje. Rosyjskie siły bezpieczeństwa aresztowały część ich uczestników, m.in. znanych opozycjonistów i blogerów.
"Dla Rosji bez Putina"
24 grudnia miała miejsce kolejna masowa manifestacja opozycji. Ramię w ramię liberałowie, nacjonaliści i anarchiści a także po prostu zwykli moskwianie protestowali przeciwko - jak twierdzą - sfałszowanym wyborom. Plakaty demonstrantów mówiły wprost: "Chcemy Rosji bez Putina". Protestujący mieli ze sobą sprzęt nagłośnieniowy, baloniki, flagi i plakaty, m.in. z podobizną Putina zawiniętego w prezerwatywę. To aluzja do pogardliwej wypowiedzi rosyjskiego premiera, który, komentując poprzednie demonstracje, powiedział, że "myślał, że powiesili sobie (demonstranci - red.) jakieś prezerwatywy".
No comments:
Post a Comment