Jedna łazienka na prawie 30 dzieci i dorosłych opiekunów, kłopoty z ciepłą wodą - tak wyglądają warunki na oddziale pediatrii w szpitalu przy ul. Kopernika. Lepiej ma być w styczniu. Do "Gazety" napisała matka dwuletniego dziecka leczonego w tym śródmiejskim szpitalu. Była wstrząśnięta warunkami, które tam panują. "Na oddziale pediatrii codziennie brakuje ciepłej wody - opisuje. - Jest tylko jedna łazienka, choć w salach leży prawie 40 dzieci! Czasem płynie trochę ciepłej wody, ale ta ilość jest tak skąpa, że dziecko kończy krótki prysznic w już lodowatej wodzie. Poza tym są karaluchy".
Wczoraj sprawdziliśmy, że faktycznie warunki pozostawiają tam wiele do życzenia. W salach są łóżka nawet dla ośmiorga dzieci. - Jest strasznie duszno. Nie ma szans, żeby wywietrzyć salę, bo zawsze ktoś narzeka na zimno. Wystarczy, że jedno dziecko złapie rotawirusa, a zaraz biegunkę mają pozostałe i ich rodzice. Najgorsze jest to, że tu jest tylko jedna łazienka. Jak sala złapie wirusa, to do toalety robią się kolejki i potwornie śmierdzi. Dobrze, że już wychodzimy z tego szpitala - opowiada jedna z mam.Inna jest bardziej wyrozumiała. - Wiem, że buduje się nowy oddział, trzeba to przeczekać, choć faktycznie trudno się zdrowieje w takich warunkach - stwierdza.
Także personel przyznaje, że od kwietnia, gdy zaczął się remont jednego z budynków, ciężko się pracuje. - W jednej sali mam swój pokój socjalny i magazyn - słyszymy od Małgorzaty Bilskiej, oddziałowej pediatrii. - Na szczęście to warunki przejściowe i wkrótce przeniesiemy się do nowego oddziału, a tam jest już inny świat. Sale będą mniej liczne, każda z osobną łazienką.
Oddziałowa przyznaje, że rodzice mogą mieć kłopoty z ciepłą wodą. - To stary budynek i stare rury, trzeba spuścić dużo wody, że zaczęła płynąć ciepła. A karaluchy czasami są, ale nie nasze, bo my tu nie mamy kuchni, tylko rodzice przynoszą je w torbach. Wtedy od razu je tępimy - zapewnia oddziałowa.
Kłopotliwy na oddziale jest też dostęp do czajnika elektrycznego. W małym aneksie działa tylko jeden. Szybko się jednak psuje, bo rodzice ciągle robią dla siebie picie i podgrzewają jedzenie dla dzieci. - Nie nadążamy go wymieniać - mówi Małgorzata Bilska. - Ale rodzice mogą przynieść własne czajniki, tylko zabraniamy trzymania ich w salach, żeby dzieci się nie poparzyły.
Dyrektorka szpitala Izabela Marcewicz-Jendrysik wie, że na oddziale pediatrii panują teraz trudne warunki, ale dodaje, że już niebawem dzieci będą leczone w komfortowych kolorowych salach. - W rok przeprowadziliśmy remont generalny budynku - podkreśla pani dyrektor. - Na dwóch poziomach powstanie nowy oddział pediatrii, a na parterze przychodnia. Chcemy je otworzyć w połowie stycznia. Właśnie czekamy na odbiór sanepidu.
Pediatria w szpitalu przy ul. Kopernika mieści się w zabytkowym budynku. Jest bardzo zaniedbany, bo nie inwestowano w niego przez lata. Miejscy urzędnicy długo zastanawiali się, czy ma tu działać szpital, czy może tylko przychodnia. Kiedy zapadła decyzja, że szpital jednak zostaje, zaczęły się konieczne remonty. Część oddziałów, m.in. ośrodek dziennej rehabilitacji, już przeniesiono do nowego budynku, który latami stał pusty. Szpital czeka też na decyzję w sprawie budowy nowego pawilonu, w którym miałyby powstać blok operacyjny i izba przyjęć. Placówka ma pieniądze na projekt i konieczne zgody, ale nie może ogłosić przetargu, bo roszczenia do części gruntu zgłasza Uniwersytet Warszawski. Izabela Marcewicz-Jendrysik: - Miasto obiecało, że będzie negocjować z uczelnią warunki, na których moglibyśmy przejąć grunt, ale dopóki nie mamy gwarancji, że weźmie na siebie ewentualne roszczenia, nie mogę zaczynać tej inwestycji.
No comments:
Post a Comment